środa, 15 marca 2017

,,List z powstania" Anna Klejzerowicz

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2014
Format : Książka
Liczba stron: 328
Do kupienia: Gandalf

Anna Klejzerowicz ma w swoim dorobku kilka serii, ale pojawiają się też oddzielne pozycje. Jedną z nich jest ,,List z powstania".

Początek już zapowiada wielką tragedię. Rodzice czekają na wieści o swojej córce Hani, która bierze czynny udział w powstaniu. Tymczasem odwiedza ich chłopak, w którym dziewczyna jest zakochana i zabija przyszłych teściów... Następnie przenosimy się kilkadziesiąt lat do przodu i możemy poznać Julię, jej córkę Mariannę i męża, którzy zajmują się poszukiwaniami zaginionej Hani. Julia wciąż wierzy, że jej siostra żyje.

Książkę w sumie chciałam przeczytać już od dłuższego czasu. a zakupienie tytułu w promocji tylko ten zamiar przyspieszyło. Z powieścią zapoznałam się w jedno popołudnie. Momentami bywa przerażająca, ale takie właśnie były tamte czasy. Podsłuchy, inwigilacja, sprawdzanie listów, paczek, przetrząsanie domów. Autorka wiernie oddaje klimat tamtych czasów.

Powieść toczy się jakby dwutorowo. Możemy czytać, co dzieje się obecnie, ale także dzięki zapiskom bohaterki wiemy, co zdarzyło się wcześniej. Przez całą pozycję bohaterowie starają odnaleźć, dowiedzieć się, co stało się z zaginioną Hanią. Czy im się to uda? Na kim tak naprawdę mogą polegać? W fabule jest coś za dużo tragicznych zbiegów okoliczności...

,,List z powstania" to bardzo specyficzna książka. Z przykrością muszę stwierdzić, że choć czytałam z zainteresowaniem, to ostatnie strony wywołały we mnie jakieś głębsze uczucia. Wiele zależy też pewnie od wieku i doświadczeń życiowych czytelnika. Wy możecie być tą pozycją zachwyceni.



Moja ocena: 4,5/6

2 komentarze:

  1. Mam tę książkę w planach, albowiem czytałam wiele pozytywnych opinii.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jeszcze nie czytałam tej książki. Wszystko przede mną.

    OdpowiedzUsuń