poniedziałek, 9 stycznia 2017

,,Zimowe sny" Richard Paul Evans

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2013
Format : Książka
Liczba stron: 272
Do kupienia: Gandalf

Sny odgrywają dużą rolę w XIX-wiecznej literaturze. Ich motyw Richard Paul Evans postanowił wpleść w jedną ze swoich publikacji - ,,Zimowe sny".

Joseph był kilkunastym dzieckiem swojego ojca i pierwszym matki. Miał wielu braci, którzy bardzo zazdrościli mu tego, że był ulubieńcem głowy rodu. Pewnego razu postanowili na zawsze pozbyć się go z ich życia. Dzięki temu uratował przed więzieniem swojego młodszego brata, ale miał stracić na zawsze kontakt z rodziną, a także najbliższą mu sercu osobę, której miał zamiar się oświadczyć.

Książka nie jest zbyt obszerna, bo ma niecałe 300 stron, tekstu nie ma dużo na poszczególnych stronach, więc czyta się naprawdę szybko. Pomysł na fabułę jest całkiem nowatorski. Mimo tego, że i tak możemy spodziewać się szczęśliwego zakończenia, z niecierpliwością na nie czekamy. Autor ma w swoim dorobku same piękne historie, a ta należy do jednej z nich.

Wybaczenie na pewno nie przychodzi nam łatwo. Mamy żal do bliższych, czy mniej związanych z nami osób o urazy sprzed lat, czasem słusznie, czasem nie. Mimo wszystko, przebaczenie to nie jest coś, czym rzucamy na prawo i lewo. Nie tak łatwo na nowo komuś zaufać, a jednak Richard Paul Evans pokazuje, że jest to możliwe.

Pisarz ma w swoim dorobku kilkanaście obyczajowych pozycji, z których każda skłania czytelnika do mniejszych lub głębszych refleksji. Opowieści różnią się od siebie fabularnie, jednak łączy je jedno - są bardzo życiowe i opisywane przez autora historie mogą przydarzyć się każdemu z nas.

,,Zimowe sny" to piękna historia o przebaczaniu, ponownym przecinaniu się ludzkich ścieżek z ludźmi, z którymi już nigdy pewnie byśmy nie chcieli się spotkać. Niewątpliwie lektura ,,Zimowych snów" skłania czytelnika do refleksji, do czego gorąco Was zachęcam.

Moja ocena: 5,5/6

9 komentarzy:

  1. Evans byłby dla mnie teraz w sam raz, bo choć lubię mroczne historie, to taka piękna w stylu Evansa chyba by mi się wreszcie przydała, zwłaszcza, że dawno nie czytałam jego książek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam takie powieści. To książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię twórczość Evansa, dlatego chętnie sięgnę po powyższą pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Taką piękną historię chętnie bym poznała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię Evansa, a tej książki jeszcze nie czytałam. Narobiłaś mi ochoty swoją recenzją :) Rzeczywiście ten autor potrafi w niezbyt obszernej książce zawrzeć piękne przesłania, dające do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam nic Evansa, a wiele osób go chwali... Może kiedyś przeczytam:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Buu :( Chcę dodać komentarz i mnie "wyrzuca" :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie rozumiem czemu teraz się udało...
    W każdym bądź razie - Evansa "poznałam" przez przypadek. Poleciła mi go jedna z zaprzyjaźnionych blogerek na prezent dla koleżanki. Koleżance w końcu kupiłam Hoover, ale Evans trafił do mnie :) "Obietnicę pod jemiołą" przeczytałam bardzo szybko, więc myślę, że "Zimowe sny" również mnie urzekną. Będą idealne na zimowy wieczór :)

    OdpowiedzUsuń