sobota, 7 stycznia 2017

Współczesna bajka z morałem, która najbardziej zapadła mi w pamięci

#czytajznami Organizatorka akcji - Magda z Save the magic moments

Zachęcam do dołączenia do grupy Przeczytaj & Podaj dalej, gdzie dzielimy się informacjami o przeczytanych książkach. Co tydzień na blogu innej blogerki pojawia się także wpis na wybrany przez nią temat, w którym gościnnie występują trzy inne osoby z grupy.

Do dzisiejszego wpisu zaprosiłam trzy dziewczyny, prosząc je o napisanie krótkiej notki na wybrany przeze mnie temat, który brzmiał: Współczesna bajka z morałem, która najbardziej zapadła mi w pamięci. Oto co mi zaprezentowały.




Przyznam, że trochę się przeraziłam, kiedy przeczytałam taki temat. Bajka z morałem? Pierwsze skojarzenia to opowieści w stylu Kopciuszka czy Królewny Śnieżki… Tylko… czy ja kiedykolwiek czytałam taką współczesną książkę? Staram się raczej unikać tego typu lektur, bo wydają mi się zbyt sztampowe, bo są zbyt przewidywalne. I już myślałam, że nie będę w stanie odpowiedzieć, przygotować swojej propozycji. Ale przypomniałam sobie o książce, która czytałam już jakiś czas temu i która rzeczywiście zapadła mi w pamięci na bardzo długo. To „Kwiat Diabelskiej Góry” Katarzyny Enerlich…

Wszystkie powieści tej autorki mają, według mnie, swój niepowtarzalny, bajkowy klimat. Szczególnie te spoza cyklu „Prowincja”, choć i w tamtych zauważyć można cechy charakterystyczne dla twórczości autorki: nostalgiczna, spokojna narracja; zachwyt nad codziennością; miłość do Mazur z ich trudną historią… W „Kwiecie Diabelskiej Góry” jest dokładnie to samo. Cała historia kobiet, które wiele lat wcześniej wyemigrowały z Mazur i osiadły w Niemczech, jest oparta na historii wielu mazurskich rodzin, których los został wplątany w wojenne zawieruchy, w historie przesiedleń i ucieczek. Tylko że od samego siebie, od swoich korzeni i swojej tożsamości nie da się uciec. Nie da się uciec także od przeznaczenia i od miłości. Bo ta książka to tak naprawdę historia o tym, że każdy ma prawo do szczęścia. Niezależnie od tego, czy tytułowy kwiat Diabelskiej Góry ma przypisywaną mu moc, czy nie.

Ten tajemniczy kwiat, wplątany w powieść za sprawą mazurskich legend i tradycji, z których Katarzyna Enerlich często czerpie w swojej twórczości, też jest takim elementem magicznym, bajkowym w książce. I choć teoretycznie zdajemy sobie sprawę z tego, że historia bohaterek jest raczej związana z przeszłością ich rodziny, nie można oprzeć się wrażeniu, że i kwiat odegrał tu dużą rolę. Tak zresztą jest w wielu książkach Katarzyny Enerlich. Elementy podań ludowych, legend i opowieści przekazywanych jedynie ustnie z pokolenia na pokolenie nierozerwalnie łączą się tu z przedstawianą rzeczywistością. I to sprawia, że te powieści, w tym również „Kwiat Diabelskiej Góry”, są tak piękne, a ich czytanie sprawia tak ogromną przyjemność. No i trzeba przyznać autorce, że jej książki pozostają w pamięci na długo po przeczytaniu ostatniego zdania…

Właśnie dlatego „Kwiat Diabelskiej Góry” jest dla mnie historią bajkową, z morałem. I taką, o której długo się myśli…




Od kiedy Alicja pracuje w krakowskim szpitalu wszystkie wigilijne wieczory spędza właśnie w nim. Bohaterka wiedzie swoje samotne życie z wyboru, jej mama zginęła podczas jednej z wypraw w Tatry. Z ojcem nie utrzymuje kontaktów, od kiedy wyprowadziła się od niego i swojej znienawidzonej macochy. Ułożyła po swojemu życie, w którym lubi to co robi i otacza się niewielką, ale sprawdzoną grupą przyjaciół.
Ten Sylwester ma być jednak inny. Jej znajomi postanawiają zaprosić ją do Zakopanego, mimo oporu jaki stawia, Alicja dociera na miejsce. Ten jeden wieczór zaważy mocno na jej dalszym życiu osobistym i przewróci je do góry nogami. O północy stanie się Kopciuszkiem, który porzuci nie jeden, a oba pantofelki... a księciem okaże się Michał, ratownik TOPR. Tylko nie wszystko jest takie łatwe i piękne...
Ta pozornie mało skomplikowana fabuła książki, w pierwszej chwili przywodzi na myśl lekki romans w zimowej scenerii. Łatwy, taki  do przeczytania w jeden wieczór, okazał się być dla mnie książką z podwójnym dnem. Książką, z której wyciągnęłam masę drobnych, ale bardzo mądrych wniosków. 
Autorka udowadnia tą opowieścią, że w życiu, w którym pozornie nic się nie dzieje, może przydarzyć się wszystko i każdemu. Tak jak w rzeczywistości jest tęsknota, miłość, strach i oddalenie, małe i większe radości.  Można niespodziewanie spotkać mężczyznę, w którym odnajdzie się wszystko to, za czym się tęskni: miłość, dobroć, a nawet wspaniałą rodzinę. Ale można też wszystko w jednej chwili stracić. Wszystko zależy od tego, co przygotował nam los i jak będziemy z niego korzystać. Czy damy radę podjąć rzucone przez niego wyzwania.
 Obudź się Kopciuszku, to dla mnie taka zimowa bajka o miłości. Bajka z przesłaniem, że miłość może przyjść w każdej chwili i nigdy nie jest na nią zbyt późno. Wystarczy tylko się otworzyć, chcieć złapać szczęście i podążać jego śladem.  Że życie można zmienić jeśli tylko znajdzie się na to siły. Chociaż nie jest łatwo podjąć właściwe decyzje. 
Kilka cytatów
„Tatry zdecydowanie miały to ''coś”. Pozwalały zapomnieć o życiowej gonitwie, zwolnić odnaleźć siebie.”
„Tego dnia odkryła, że uczucie towarzyszące pomaganiu innym jest tak wyjątkowe i tak niewiarygodnie... przyjemne, że właśnie czegoś takiego jej w życiu potrzeba.”
„Pamiętaj tylko, że proste rzeczy w życiu satysfakcji nie dają.”
„Kochać się można codziennie i każdego dnia inaczej, odwiedzać w domach, robić wystawne obiady też, ale atmosfera i magia świąt jest wtedy, kiedy jest tradycja.”
„Gdy jesteś na początku opowieści, nigdy nie masz pewności, czy twoja bajka zakończy się szczęśliwie.”
Książka Natalii Sońskiej jest nie tylko baśnią, która owija serce czytelnika, ale i ciepłą opowieścią na długie zimowe wieczory. 


Współczesna bajka? Hmm przeczytałam ich wiele, ciężko wybrać tylko jedną. Ale jeśli trzeba to trzeba. Zapadła mi w pamięć książka ,,A miało być tak pięknie” A. Rook, mimo lekkiego charakteru ma coś w sobie.

Anna, główna bohaterka rzuca wszystko i postanawia wybrać się za granicę. Przyświeca jej jeden cel, chce rozpocząć nowe życie. Dzięki, wyjazdowi ma wyrwać się ze spirali kłopotów, w której się znalazła i zmienić swoje położenie. Emigracja ma być lekiem na całe zło, które pojawiło się w życiu bohaterki, antidotum odtruwające rzeczywistość.

Jednak nic nie wygląda tak, jak to się układało w planie Anny. Trudności finansowe zmuszają ją do podjęcia pracy w charakterze pomocy domowej u sławnych i bogatych. Bohaterka radzi sobie dzielnie znosząc humory i dziwne pomysły zamożnych osób, komentując wszystko z humorem i ironią. Kiedy pokonuje kolejne przeciwności losu, spotyka kilkoro przyjaciół i ma wiele przygód na koncie, a nawet poznaje ciekawego mężczyznę jej życie zaczyna się stabilizować, jednak do czasu.
Sympatyczna opowieść o zmianach w życiu, gdzie możemy zobaczyć próby zmierzenia się z nie całkiem miłą rzeczywistością i ucieczki od własnych problemów. Jak na współczesną bajkę przystało, porusza aktualne problemy  – emigrację, trudności w ułożeniu sobie życia, rozwiązywanie konfliktów, borykanie się z brakiem pracy. Mimo, trudnych tematów całość podana jest bardzo lekko, co sprawia, że książkę czyta się szybko i przyjemnie. A morał z książki taki, że uciekając od problemów nie sprawimy, że zniknął.

Serdecznie dziękuję dziewczynom za chęć gościnnego udziału w moim wpisie. Muszę przyznać, że żadnej pozycji jeszcze nie znam, ale najbardziej zainteresowała mnie chyba ,,A miało być tak pięknie". A jaką współczesną bajkę z morałem Wy możecie mi polecić? 




8 komentarzy:

  1. "A miało być tak pięknie" będę niebawem czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam A miało być tak pięknie i bardzo podobała mi się książka :) dwóch nie znam niestety, ale może wkrótce po nie sięgnę ;)
    Jak zwykle post wyszedł świetny ;) pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. niestety, nie miałam okazji zapoznać się z żadną z wyżej wymienionych pozycji, jednak mam nadzieję, że wkrótce to się zmieni :)

    Pozdrawiam
    I feel only apathy

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli chodiz o tą bajkę, którą nam przedstawiłaś to sama z miłą chęcią bym po nią sięgneła.
    Czarny Kruk z
    http://kruczegniazdo94.blogspot.com
    Pozdrawia.

    OdpowiedzUsuń
  5. To nie był łatwy temat,ale bardzo ciekawy i wymagający przemyślenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ,,Obudź się, Kopciuszku'', to moja ulubiona ''bajka''. Ta powieść skradła mi serce.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Obudź się, Kopciuszku" już ma taki zasięg, że muszę sięgnąć, bo niedługo wstyd będzie nie znać :D

    Wpis standardowo świetny, jak wszystkie z tej akcji :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak, to nie był temat "z górki" ale udało się. Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń