środa, 4 maja 2016

,,Czas śmierci" Mark Billingham

Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: 2016
Format : Książka
Liczba stron: 427
Półka: posiadam
Do kupienia: Empik

Twórczość Marka Billinghama zaczęłam poznawać niecałe 3 lata temu od jakiegoś środkowego tomu. Nie bardzo sobie zdawałam z tego sprawę, mimo wszystko jednak od tego czasu zaopatrzyłam się w całą serię i z niecierpliwością wyczekuję każdego kolejnego tomu.

Po ostatniej sprawie Tom Thorne postanowił wraz z Helen wybrać się na obiecany urlop, choć niechętnie oddalał się od domu, a bezsensowne spacerowanie także nie było dla niego. Na jego nieszczęście, w rodzinnej miejscowości Helen doszło do porwania dwóch nastolatek. Oskarżony został mąż dawnej przyjaciółki policjantki - Lindy, który przewoził jedną z nich samochodem. Wiele poszlak wskazywało na niego. To wystarczyło miejscowej policji, by go zatrzymać. Tom, z racji tego, że nie miał co robić, postanowił bliżej przyjrzeć się tej sprawie i z pomocą Hendricksa doszedł do bardzo niepokojących wniosków.

Nie mam pojęcia, co kieruje wydawnictwem, biorąc pod uwagę okładki książki. Pierwsze ileś tomów było w zwykłej miękkiej oprawie, kolejne trzy w sztywnej, a ,,Czas śmierci" wydano w miękkiej ze skrzydełkami. Zupełnie nie rozumiem, czym to jest spowodowane, ale przyznam szczerze, że nieco mnie irytuje, gdyż teraz już naprawdę nie wiem, czego mogę spodziewać się przy kolejnym tomie. Warto by było to jakoś ujednolicić, gdyż śmiesznie to wygląda.

Książka, mimo tego, że ma prawie 530 stron jest lekturą na wolniejsze popołudnie. Czyta się ją naprawdę szybko i ze sporym zainteresowaniem, choć, z przykrością muszę stwierdzić, że tym razem dość szybko podejrzewałam zabójcę i miejsce przetrzymywania nastolatki, więc w tym względzie jestem nieco rozczarowana. Niemniej jednak, bardzo podobał mi się ogólny pomysł na fabułę i tajemnica Helen z dzieciństwa, która zmieniła mój sposób jej postrzegania. Zakończenie, moim zdaniem było, zbyt lakoniczne, ale zdecydowanie zachęca do sięgnięcia po kolejny tom, co i tak bym uczyniła.

,,Czas śmierci" to książka, w której styl Marka Billinghama nie zawodzi, ale za to intryga mogłaby być bardziej skomplikowana. Oprócz głównej narracji prowadzonej przez Thorne'a, krótkie rozdziały (2-3 stronicowe) należą bardzo rzadko do porywacza i jednej z ofiar. Zdecydowanie urozmaica to lekturę. Jestem bardzo ciekawa, czy Wam także udałoby się wytypować porywacza.

Moja ocena: 5/6

5 komentarzy:

  1. Też jestem ciekawa, czy udałoby mi się wytypować porywacza :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A tam, okładek bym się już nie czepiała, ważna jest treść :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie bym przeczytała. Twoja recenzja mnie zachęca do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam twórczości tego autora, ale będę miała na uwadze powyższy tytuł, bo wzbudził moje zainteresowanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam kiedyś ochotę poznać jeden, pewnie wyrwany z serii tom, ale na razie tego nie zrobiłam. Pewnie jeszcze kilka recenzji i ja się przekonam, bo lubię dłuuuuugie cykle ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń