środa, 2 marca 2016

,,Grając w miłość" Abbi Glines

Data wydania: 2015
Wydawnictwo: Pascal
Format : Książka
Liczba stron: 288
Półka: posiadam
Do kupienia: Gandalf

Twórczość Abbi Glines poznałam 2,5 roku temu, gdy podczas biedronkowych zakupów skusiłam się na pierwszy tom serii. Gdy go przeczytałam wiedziałam, że niebawem będę musiała poznać kolejne i tym sposobem przez 2,5 roku udało mi się poznać jak na razie 8-tomową serię. ,,Grając w miłość" to pierwszy tom podserii o Harlow i Grancie. Jego kontynuacja to ,,Daj nam ostatnią szansę".

Grant i Harlow poznali się na przyjęciu. Nie mieli pojęcia, że Grant to brat Rusha, a Harlow - siostra Nan. Już choćby z tego względu nie powinni się ze sobą spotykać. Nan była najbardziej znienawidzoną osobą, jaką wszyscy znali. Niemal nikt nie pałał do niej sympatią. Nie zmieniało to jednak faktu, że Grant chciał się nią opiekować, być jej przyjacielem. A że z czasem doszło między nimi do zbliżenia, no cóż... Harlow bardzo różniła się od siostry, była bardzo delikatna, krucha, powściągliwa w uczuciach. Poza tym skrywała tajemnicę, która mogła przekreślić jej związek. Jak się okazało, nie ona jedna miała sekret z przeszłości, który mógł zranić bliskie osoby...

Od początku serii to właśnie Grant stał się moim ulubieńcem z męskich bohaterów. Miałam względem tego tomu naprawdę duże oczekiwania i niestety nieco się zawiodłam. Dość szybko wciągnęłam się w fabułę i czytałam dość szybko. Podobały mi się dwie tajemnice, które wyszły na jaw w tej książce. Na uwagę zasługuje też uczucie, które dzielili Harlow i Grant, wszystko było w porządku, jednak czegoś mi zabrakło w ich relacji.

Nie mogę zarzucić pisarce tego, że nie skupiła się na ich relacji, gdyż właśnie w tym tomie poznajemy niektóre fakty, o niektórych nie wiedzieliśmy wcześniej. Przyznam, że aż zaniemówiłam z wrażenia. Czegoś podobnego na pewno się nie spodziewacie. Książka została bardzo starannie wydana, ma dość dużą czcionkę, skrzydełka, nie ma mowy o zagięciu grzbietu. Mam jednak wrażenie, że wydanie kieszonkowe było jeszcze bardziej estetyczne.

,,Grając w miłość" to pozycja obowiązkowa dla miłośników serii. Dobrze czytać ją po ,,Odzyskanym szczęściu" (5 tomie), gdyż wtedy najlepiej zrozumiemy niektóre wydarzenia opisane w tej publikacji. Podsumowując, jestem zadowolona z lektury, ale liczyłam na coś naprawdę ekstra.

Moja ocena: 5/6



6 komentarzy:

  1. Nie znam serii, moze kiedyś wypatrze na jakimś stoisku i kupie coś tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi osobiście książka podoba się bardziej, niż opowieść o perypetiach miłosnych z pierwszej części. Aczkolwiek z całej serii o Harlow najlepsza jest ostatnia część, którą sama czytałam w pdf :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, już przeczytałam całą tę serię i druga część Harlow i Granta jest najlepsza!

      Usuń
  3. Słyszałam co nieco o tej serii, ale nie wiem, czy się na nią skuszę, pomimo pozytywnych opinii. Może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytać zaraz po 5, zapamiętam i na pewno to zrobię ;) Uwielbiam cykl, co doskonale wiesz i nie mogę się doczekać tej historii. Świetnie, że jest lepsza niż poprzednie dwa tomy. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń