niedziela, 6 grudnia 2015

,,Turniej w Gorlanie. Wczesne lata" John Flanagan

Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 2015
Format : Książka
Liczba stron: 392
Półka: posiadam
Do kupienia: Book Master

Johna Flanagana zaczęłam czytać pięć miesięcy temu. Seria ,,Zwiadowcy" tak mnie uwiodła i zachwyciła, że szybko skompletowałam wszystkie 12 tomów. Gdy dowiedziałam się, że wychodzi prequel, nie mogłam się go doczekać. Czy było warto?

Zacznę od tego, że żeby dobrze zrozumieć ,,Turniej w Gorlanie" trzeba mieć za sobą lekturę może nie całej serii, ale przynajmniej jednego opowiadania z tomu ,,Zaginione historie". Wówczas wydarzenia opisane w tomie zerowym okażą się dla nas bardziej zrozumiałe.

Crowley i Halt dalej podróżowali we dwójkę, choć niebawem miało dołączyć do ich gromady trochę nowych twarzy. Baron Morgarath upatrzył sobie stanowisko króla i postanowił dążyć do objęcia tronu za wszelką cenę. Uwięził króla Oswalda pod pozorem zapewnienia mu bezpieczeństwa przed synem, księciem Duncanem, który chciałby pozbawić go tronu. Sam Duncan też nie był bez winy - nagle stał się bardzo rozrywkowy, łamał założenia paktów pokojowych, napadał na biednych ludzi. Dlatego tak się działo? Czy Haltowi i Crowleyowi uda się rozwiązać zagadki z tego tomu? Co z tym wszystkim ma wspólnego turniej w Gorlanie?

Na książkę bardzo czekałam i wydaje mi się, że po prostu się przeczekałam. Myślę, że z powodzeniem można by skończyć na 10 głównych tomach i byłoby dobrze. Owszem, miłośnicy serii, w tym ja, z chęcią poczytają kolejne tomy, ale tego robi się już za dużo. Biorąc pod uwagę, że serię ,,Wczesne lata" można ciągnąć przez x tomów zrobi się z tego kilkunasto- lub nawet więcej tomowa seria. Wszystko zależy od wyobraźni pisarza, ale w przyszłym roku ma pojawić się kolejna część przygód Halta i Crowleya.

,,Wczesne lata" są o tyle ciekawe, że poznajemy Halta, Crowleya we względnie młodym wieku. Pojawiają się także Pauline, Arald, młody mistrz Hubb i jeszcze kilka postaci znanych z całej serii. Brakowało mi tu jednej młodzieńczości i wigoru czwórki przyjaciół z królewskiego sierocińca - Willa, Horace'a, Jenny i Alice. To ich przygody zdecydowanie uświetniają całą serię, choć Halt z resztą także nie próżnują.

,,Turniej w Gorlanie. Wczesne lata" to książka, którą co prawda przeczytałam w jeden dzień, ale już bez większych rewelacji. Brak w niej zapierających dech w piersiach scen (choć kilka się zdarza, ale co to jest na prawie 400 stron powieści) i przede wszystkim żarcików, które uświetniają lekturę. W przypadku tej pozycji są one zdecydowanie zbyt marnej jakości w stosunku do poprzednich tomów. ,,Turniej w Gorlanie" to powieść dla chętnych miłośników serii, obawiam się jednak, że już po 10 tomie odczuwam spadek w jakości cyklu.

Moja ocena: 4/6

Wpis powstał w ramach współpracy z BookMaster.pl



6 komentarzy:

  1. Czasami lepiej skończyć wydawanie tomów w odpowiednim momencie. Tak jest chyba w tym przypadku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wstyd się przyznać, ale ciągle nie udało mi się przeczytać Zwiadowców. Wszędzie same pozytywne opinie , a mi ciągle nie po drodze z tą książką. Muszę się w końcu skusić. ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. pierwszy raz o niej słyszę, ale chyba już wiem co sprawię sobie pod choinkę :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie przeczytałam tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tę książkę u siebie na półce, bo dostałam w prezencie, ale jakoś nie kusi mnie, żeby ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Halt bez żarcików to nie Halt, jak tak można :P I tak przeczytam, bo uwielbiam Flanagana. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń