sobota, 5 października 2013

,,Przepis na szczęście” Katarzyna Michalak

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2013

Format : Książka
Ilość stron: 298
Półka: posiadam
Do kupienia: Gandalf

Katarzyna Michalak to autorka, która ma na swoim koncie kilkanaście książek z różnych gatunków literackich. Tym razem wyszła także w stronę kulinariów.

Książka została podzielona na cztery części, tak, jak są cztery pory roku. Każdej z nich przypisana została jedna bohaterka. Pojawiła się wiosenna Liliana z ,Nadziei”, letnia Stasia ze ,,Sklepiku z niespodzianką”, jesienna Danusia z ,,Wiśniowego Dworku”, a także zimowa Ewa z ,,Roku w Poziomce”. Każdej z Pań autorka poświęciła około 20 stron opowieści, która mogła zdarzyć się, jako uwieńczenie ich losów w wymienionych wyżej pozycjach.

Najbardziej wzruszyła mnie opowieść Liliany. Wszystkie były cudowne, bardzo wzruszające i pouczające, jednak ta pierwsza poruszyła mnie najbardziej. Gdy kończyłam już prawie miałam łzy w oczach, żałowałam, że historia o jednej z moich bohaterek była tak krótka.

Każda z tych historii zawiera w sobie morał, niesie ze sobą określone przesłanie. Nie zabraknie opowieści o prawdziwej miłości, alkoholizmie, pomocy przyjaciół, czy prawdziwym szczęściu. Opowiadania różnią się od siebie, jednak wszystkie mi się podobały.

Bardzo chciałam mieć tą książkę w swojej biblioteczce, dlatego też bardzo ucieszyłam się, gdy udało mi się ją wygrać na blogu autorki. Niedługo po tym, jak do mnie dotarła zabrałam się za jej lekturę. Wiedziałam, że będą w niej przepisy kulinarne, jednak nie sądziłam, że będzie ich taki ogrom.

Dania bardzo mi się podobały, przepisy zostały dobrze objaśnione. Mi najbardziej przypadły do gustu desery i przetwory. Z pewnością nie raz jakiś przepis zostanie wypróbowany przez moją rodzinkę i zagości na naszym stole. Może trochę brakowało mi choć kilku fotografii, które doskonale by uświetniły tą pozycję.

Lektura tej książki nie zajęła mi wiele czasu. Bardzo się cieszę, że mogłam ponownie powrócić do czterech bohaterek, z którymi miałam okazję obcować już wcześniej. Pozycja jest bardzo przyjemna w odbiorze, a język, jak zwykle przystępny. Żałuję, że te historie były takie bardzo krótkie, sądziłam, że to głównie na nich oprze się akcja utworu.

,,Przepis na szczęście” to najnowsza książka Katarzyny Michalak, którą miałam okazję przeczytać. Bardzo się z tego powodu cieszę i Wam również serdecznie polecam zapoznanie się z tą pozycją. Zarówno miłośnicy twórczości autorki, jak i przepisów kulinarnych będą się czuli usatysfakcjonowani.

Moja ocena: 5/6

Książka została przeczytana w ramach wyzwania


24 komentarze:

  1. Książkę czytałam i byłam nią mile zaskoczona. Spodziewałam się raczej powieści obyczajowej a nie swoistego poradnika kulinarnego, ale mimo to nie czuje zawodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się spodziewałam, ale książka ciekawa;)

      Usuń
  2. Mam za sobą dopiero jedną powieść pani Michalak, ale chcę sięgnąć po kolejne. Jeśli trafię gdzieś na "Przepis na szczęście", to na pewno skorzystam z okazji i przeczytam tę lekturę, przepisując pewnie niektóre przepisy do notatnika. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się pewnie z nimi zapoznać i wypróbować:)

      Usuń
  3. A ja nie mogę się doczekać kiedy sięgnę po ową lekturę. Każda książka Katarzyny Michalak, nawet ta najsłabsza, to prawdziwa uczta:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo lubię twórczość autorki:)

      Usuń
  4. Do tej książki jakoś mnie nie ciągnie, natomiast dzisiaj kupiłam sobie "W imię miłości", do której mam ogromne oczekiwania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W imię miłości szczególnie mi się podobała:)

      Usuń
  5. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki, ale mam na swojej półeczce 'Gre o Ferinn', która od dłuższego czasu czeka na przeczytanie. Z wielu recenzji, które przeczytałam wnioskuje, ze autorka jest bardzo wszechstronna i nie boi się poruszać tematów z różnych dziedzin życia. Cieszy mnie to. Jednak mam swoje obawy o wspomnianej już książce 'Gra o Ferinn', ponieważ czytałam negatywne recenzje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie Gra o Ferrin osobiście nie zachwyciła, a zapoznałam się już z wszystkimi książkami autorki:)

      Usuń
  6. Dopiero u ciebie przeczytałam o tych książkach. Sięgnę, jeśli wpadną mi w ręce.

    OdpowiedzUsuń
  7. Katarzynę Michalak poznałam niedawno dzięki Serii z Kokardką i mam ochotę na więcej, za ta książką będę się rozglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seria z kokardką też bardzo mi się podobała:)

      Usuń
  8. Strasznie chciałabym przeczytać tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś i ja ją przeczytam. Szczególnie kuszą mnie te ogromy przepisów kulinarnych ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka wydaje się idealna dla mnie :) Chętnie poszukam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przymierzam się do książek Pani Michalak, ale chyba zacznę od innego tytułu :) Swoją drogą cudna okładka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka rzeczywiście ładna:) Polecam ,,W imię miłości", ,,Nadzieję" i ,,Bezdomną" :)

      Usuń