poniedziałek, 19 sierpnia 2013

,,Dziadek do orzechów i Król Myszy” E.T.A. Hoffmann

Wydawnictwo: G & P
Data wydania: 2011
Format : Książka
Ilość stron: 80
Półka: posiadam
Do kupienia: Gandalf


E.T.A. Hoffmann to klasyczny pisarz, którego książka została wydana prawie 200 lat temu.

Martynka i Frycek co roku na Wigilię otrzymywali specjalny prezent od wuja Grocmajera, który zawsze po zabawie oddawali rodzicom, aby nie uległ zniszczeniu. Tym razem było tak samo. Martynia zainteresowała się jednak dziadkiem do orzechów, który wieczorem, gdy była sama rozegrał straszną wojnę z Królem Myszy. Czy uszedł z niej zwycięsko? Czy to była jawa, czy tylko sen?

Za książkę wymieniłam się już kilka miesięcy temu, jednak zanim zabrałam się za jej czytanie minęło wiele czasu. W końcu jednak znalazłam chwilę i postanowiłam bliżej zainteresować się tą pozycją. Jest to powieść klasyczna, więc i język jest przystosowany do realiów epoki, w której powstało.

Przeczytanie baśni zajęło mi dość sporo czasu, jednak nie żałuję, że w końcu się na to zdecydowałam. W dzieciństwie zapewne poznałam tą opowieść, jednak przez lata fabuła znacznie i wyblakła. Dzięki temu wydaniu mogłam sobie przypomnieć.

Ilustracje są przepiękne, utrzymane w tamtych czasach, nie ma ich za wiele. Całość podzielona na rozdziały, przepiękne wydanie w sztywnej oprawie. Bardzo cieszę się, że znalazła się w mojej biblioteczce.

Jawa miesza się ze snem, nie wiadomo, co jest fikcją, a co prawdą. Fabuła bardzo mi się podobała, zakończenie także było bardzo ciekawe.

Lubię od czasu do czasu przeczytać coś z klasyki, dlatego też ta pozycja była dla mnie miłą odmianą. Z pewnością spodoba się także małym czytelnikom.

,,Dziadek do orzechów i Król Myszy” to piękna opowieść dla starszych czytelników, którzy zrozumieją przesłanie autora.

Moja ocena: 5/6

Książka została przeczytana w ramach wyzwania 


22 komentarze:

  1. Znam tę baśń i bardzo lubię:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Martynko, kto jest autorem ilustracji?

    Będąc małą dziewczynką miałam obsesję na punkcie ,,Dziadka do orzechów". Oglądałam ekranizacje, marzyłam o ujrzeniu baletowej wersji tej opowieści. Byłam dumna z przepięknego wydania Naszej Księgarni z 1978r z ilustracjami Jana Marcina Szancera (fenomenalne), ale ktoś się dobrał do mojej książki i potwornie zniszczył.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak tak przeczytałam Twoją recenzję to mnóstwo wspomnień nagle z dzieciństwa napłynęło - i ta historia i okoliczności jej poznawania. Dziękuję, że mi o tym wszystkim przypomniałaś recenzując akurat tę pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przypominam sobie, że kiedyś widziałem chyba jakąś bajkę na podstawie tej historii... coś mi dzwoni ale słabo. Gdyby mi wpadła w ręce to też bym sobie odświeżył :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Baśnie to piękna i zapomniana rzecz. Z chęcią bym jakieś poczytała : )

    OdpowiedzUsuń
  6. Książki jeszcze nie czytałam, właściwie jakoś nawet nie myślałam, by to zrobić choć teraz będę się starać zdobyć tę baśń jak najszybciej. "Dziadka..." znam właściwie tylko z baletów, których fragmenty nałogowo oglądam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejna z książek na mojej liście do przeczytania :) Czeka cierpliwie na swoją kolej...

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam baśń, nawet oglądałam kilka ekranizacja, gdy byłam młodsza, naprawdę świetna. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kojarzę, ale niezbyt dobrze. Chyba czas na odświeżenie pamięci :)

    OdpowiedzUsuń