niedziela, 14 lipca 2013

,,Martynka tańczy” Marcel Marlier, Gilbert Delahaye

Wydawnictwo: Papilon
Data wydania: 2009
Format : Książka
Ilość stron: 20
Półka: posiadam
Do kupienia: Gandalf

,,Martynka tańczy” Marcel Marlier, Gilbert Delahaye

Marcel Marlier,  Gilbert Delahaye to autorzy wspaniałej serii o Martynce, która jest na polskim rynku już od kilkunastu lat.

Kuzynka Martynki, Iwonka, uczęszczała na lekcje baletu i chciała zostać primabaleriną. Dokonać tego mogła tylko swoją ciężką pracą, wkładając w nią wiele wysiłku. Najważniejsze w tym zawodzie były ćwiczenia…

Zachęcona rożnymi opowieściami z serii o tej małej bohaterce postanowiłam także zapoznać się z tą pozycją. Muszę jednak przyznać, że ona jakoś specjalnie mnie nie zachwyciła. Pozornie nie różniła się wiele od swoich poprzedniczek, jednak coś mi w niej nie pasowało.

Po pierwsze główną rolę grała tutaj Iwonka, która opowiadała o balecie. Może i to jest ciekawe, ale mnie osobiście ten temat nie interesuje, więc nie czułam się zachwycona. Obrazki były ładne, choć nie wspaniałe. Jakoś nie przykuły mojej uwagi na dłużej.

Tak, jak zawsze tekstu było mało, jednak był on treściwy. Trudniejsze zagadnienia dotyczące baletu zostały objaśnione.

Książeczka to 3 część serii o Martynce wydawanej w kioskach za 13 zł. Cena może nie jest powalająca, tym bardziej, że pozycja ukazuje się, co 2 tygodnie. Dodatkowo warto zbierać wszystkie części, gdyż zaś na ich grzbietach ujawni się cały obrazek.

Mimo tego, że ta część niezbyt mi się spodobała z chęcią sięgnę po kolejne. Mam nadzieję, że na nich się nie zawiodę.

,,Martynka tańczy” to doskonała pozycja dla małych miłośniczek baletu, które chcą dowiedzieć się czegoś więcej o tańcu.

Moja ocena : 4/6

Książka została przeczytana w ramach wyzwania 


19 komentarzy:

  1. Nie mam w rodzinie żadnej małej baletnicy, więc tym razem jednak spasuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój Maluch lubi tańczyć, ale za baletem akurat nie przepada :D

    OdpowiedzUsuń
  3. A Martynka nie lubi baletu nasza ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. My mamy Martynka i Kucyki i szczerze mówiąc słabe. jedynym plusem było, to, że ukazała się jako pierwsza z serii i kosztowała 4 złote. Jak dla mnie, to brakuje jakiejś konkretnej historii, jakiejś przygody. Tam była tylko garść informacji o koniach i tyle. Rysunki całkiem przyjemne mi sie wydały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się podoba, może przez sentyment z dzieciństwa ;)

      Usuń
    2. Mi się podobają, może przez sentyment do dzieciństwa ;)

      Usuń
  5. Widzę, że ostatnio dużo czytasz w ramach wyzwania "Odnajdź w sobie dziecko". :) Mnie już od dłuższego czasu nie ciągnie do takich książek, nie mam też rodzeństwa, któremu mogłabym polecić powyższą pozycję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak nie czytam tyle, co bym chciała ;)

      Usuń
  6. Nie lubię Martynki, jak sama dobrze wiesz, ale cieszy mnie to, że każda część jest o czymś innym, przedstawia inne czynności i przygody. Jak dziecku nie spodoba się jedna, to może zakochać się w innej. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne jest to, że każda jest inna i nie trzeba czytać wszystkich ;)

      Usuń
  7. Do takich książek mnie już zdecydowanie nie ciągnie, może kiedyś jak sama będę miała w domu jakąś małą baletnicę... :P

    OdpowiedzUsuń
  8. A seria ciągle jeszcze przede mną, nie wiem kiedy się wreszcie za nią wezmę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś znajdziesz czas:)

      Usuń
    2. Mam nadzieję, bo w pracy mam całą kolekcję, więc aż nie wypada nie przeczytać.

      Usuń
    3. Ja to już bym dawno przeczytała, gdybym miała możliwość, bo bardzo lubię:)

      Usuń