sobota, 22 czerwca 2013

,,Martynka i same niespodzianki” Marcel Marlier, Gilbert Delahaye

Wydawnictwo: Papilon
Data wydania: 2009
Format : Książka
Ilość stron: 20
Półka: posiadam
Do kupienia: Gandalf

Marcel Marlier,  Gilbert Delahaye to autorzy wspaniałej serii o Martynce, która jest na polskim rynku już od kilkunastu lat.

Martynkę miała odwiedzić jej kuzynka Helenka z rodzicami. Dziewczynka postanowiła godnie ją przyjąć. Nie wiedziała jednak, jaki prezent mógłby 2-letniej dziewczynce sprawić radość. W końcu udało jej się znaleźć taki przedmiot. Jego odnowa wymagała jednak dużo pracy, udało im się zdążyć na czas…

Pozycja, jak zwykle okazała się bardzo ciekawa, pouczająca. Ilustracje podobnie jak poprzednio były przepiękne. Od zawsze to one najbardziej mnie zachwycają w tej serii.

Całość napisana w sposób prosty, nieskomplikowany. Krótkie zdania pozwalają zrozumieć sens wypowiedzi. Nie ma za dużo treści.

Książeczka nie jest za gruba, jednak moim zdaniem w sam raz. Postanowiłam po nią sięgnąć skuszona jej ceną w kiosku – ten tom i kolejne kosztują już po 13 zł. Stwierdziłam jednak, że seria będzie doskonałą pamiątką dla moich pociech. Z pewnością te książeczka będą czytane niejednokrotnie.

Sama pamiętam ,,Martynkę na wakacjach”, którą bardzo lubiłam, więc mam nadzieję, że i teraźniejszym małym czytelnikom książeczki o Martynce się spodobają.

,,Martynka i same niespodzianki” to kolejna już część serii o tej rezolutnej dziewczynce i jej przyjaciołach. Na plan wysuwa się również piesek, Pufek.

Moja ocena : 6/6

Książka została przeczytana w ramach wyzwania 


26 komentarzy:

  1. Martynka czyta Martynkę, tego jeszcze nie było :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Martnki nie da się nie kochać, ani tym bardziej o niej zapomnieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o tej serii same dobre rzeczy, więc czas najwyższy ją poznać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubię książki o Martynce:)

      Usuń
  4. Proszę nie zlinczujcie mnie miłośniczki Martynki, ale ja jej wprost nie cierpię. Tutaj moja opinia o tej serii:

    http://basiapelc.blogspot.com/2013/04/martynka-caa-seria-gilbert-delahaye.html

    Uwielbiam miliony książeczek dla dzieci, ale ta jest dla mnie bardzo niestrawna...
    Ale wiadomo, to rzecz gustu, każdy myśli inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Martynkę już lubię od dzieciństwa i mam do niej sentyment, ale każdy może mieć inne zdanie:)
      Zauważyłam, że niektóre pozycje nam się pokrywają co do opinii, a niektóre nie. Cóż, takie życie:)
      Idę zobaczyć, co napisałaś !

      Usuń
  5. polecę córce, może się skusi, ostatni czyta więcej niż ja :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Martynka to jedna z lepszych serii dziecięcych! Mamy prawie wszystkie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam Martynki, ale jak będę szukać prezentu dla dziewczynki, to postaram się pamiętać o tej serii:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tej nie pamiętam, żebym czytała, ale zapowiada się ciekawie ;) Czasem lubię wrócić do historii z dzieciństwa. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio mam coraz większą chęć na powrót do tych powieści/opowieści, które towarzyszyły mi w dzieciństwie :) I za każdym razem gdy u Ciebie pojawia się recenzja takiej literatury ta potrzeba jakoś do mnie wraca :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam w bibliotece kilkanaście części o Martynce, a jakoś mi nie po drodze. Ilustracje oglądałam nie raz, bo przykuwają wzrok (głównie za to, że mają wiele szczegółów).
    Kiedyś dawno temu czytałam jakąś część na zajęciach świetlicowych, ale szczerze mówiąc nie pamiętam treści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja uwielbiam Martynkę i zamierzam zebrać całą serię ;)

      Usuń