czwartek, 31 stycznia 2013

Dyskusyjne czwartki - Czy są wśród nas mole książkowe? :)




Na początku może warto by było sobie uświadomić, kim właściwie jest ten mól książkowy. Moim zdaniem to osoba, która ludzi czytać książki, robi to z przyjemnością i w każdej wolnej chwili. Jeden w miesiąc przeczyta 20, inny 3, ale nie statystyki są najważniejsze.

Gdy przeglądam niektóre blogi to zauważam, że panuje wielka zazdrość wobec tych, którzy tych pozycji przeczytali znacznie więcej. To, że to ktoś przeczyta ich 30, czy 40 w miesiąc wcale nie znaczy, że tego nie zrobił... Należało by tu umieścić znane powiedzenie : ,,Nie sądźmy każdego według siebie", tak prawdziwe w tej sytuacji.

Sama czytam 2,3 książki dziennie, jeśli nic innego nie mam do zrobienia. Jedne książki są dłuższe, drugie krótsze, więc nie można wszystkich oceniać jednakowo. Nie każdy z nas ma też równe tempo czytania.

Osobiście denerwują mnie osoby, które uważają się za mole książkowe, a zazdroszczą innym ich wyników. Tu głównie chodzi o rozwijanie swoich pasji, a nie podcinanie komuś skrzydeł!

Ja mogę się uznać za mola książkowego, a Ty? Co sądzicie o takich osobach? :)

PS: Mile widziane są także tematy na następne tygodnie:)

24 komentarze:

  1. Ja na pewno jestem molem książkowym, uwielbiam czytać i najchętniej poświęciłabym na to cały dzień, ale nie mogę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bym poświęcała dzień i noc, ale muszę też robić inne rzeczy, niestety;p

      Usuń
  2. Dla mnie mól książkowy, to ktoś taki, kto każdą wolną chwilę wykorzystuje na czytania i nie ważne jest, czy przeczytał 20 stron w ciągu dnia, czy 3 książki. Liczy się fakt, że np. zamiast pójść do kina, wolał poczytać. I dlatego ja się określam takim mianem mola książkowego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm. Myślę, że przede wszystkim należy rozróżnić tych, którzy faktycznie mają szybkie tempo czytania od tych, którzy czytają na "akord", byle więcej, byle szybciej. I myślę, że ta druga grupa osób faktycznie może spotkać się z niechęcią ze strony prawdziwych miłośników książek.

    Sama książek czytam sporo w porównaniu do "statystycznego Polaka", ale w porównaniu do recenzentów z blogosfery wypadam naprawdę słabo. Problem tkwi w moich kłopotach z koncentracją - mój rekord to przeczytanie ciągiem niecałych 100 stron, a i to przy wielokrotnym zmienianiu pozycji, pogadaniu z domownikami. Generalnie nie jestem w stanie przeczytać więcej niż kilka stron naraz. I nie uważam, by to było wyznacznikiem mojej miłości do książek. Mam o nich całkiem sporą wiedzę, czytanie sprawia mi przyjemność, a i określenie "mól książkowy" nie jest na tyle elitarne, by mogło dotyczyć tylko wąskiego grona "wybranych". ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koncentrację każdy ma inną. Poza tym nie mówię tu o czytaniu na akord, choć nie wiem, czy tacy istnieją. Zdaniem niektórych, jak ktoś przeczyta jakąś dużą liczbę książek to robi to nie z przyjemnością. Moim zdaniem jednak, gdyby nie chciał to by nie oddawał się lekturze i tyle ;)

      Usuń
    2. Zgadzam się, są ludzie, którzy czytają bardzo duzo i sprawia im to ogromną przyjemność. I też nie rozumiem, co innym do tego - chyba po prostu są zazdrośni.

      Ja na przykład nie chcę, a muszę oddawać się lekturze Zarysu fonetyki opisowej j. rosyjskiego, ale to już inna kwestia. :D

      Usuń
    3. Mi też się wydaje, że to z zazdrości, ale to już inna kwestia ;)

      Usuń
  4. Nie wiem czy jestem molem książkowym, bo "definicje" są różne. Uwielbiam czytać i nie robię tego dla porównań z innymi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie czytam na wyścigi, ale sprawia mi to przyjemność i to chyba najważniejsze ;)

      Usuń
  5. Zazdrość się bierze po prostu stąd, że ci szybciej czytający mają szansę poznać więcej historii. Ja sam bardzo bym chciał czytać więcej książek, ale po prostu nie potrafię robić tego szybciej i naprawdę żałuję. I nie za bardzo rozumiem co właściwie masz na myśli przez to podcinanie skrzydeł?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym podcinaniem skrzydeł chodziło mi o to, że osoby, które czytają więcej zaczną się powoli zniechęcać, jak co chwilę ktoś im będzie sugerował, że za dużo przeczytały...

      Usuń
    2. Hmm nie sądzę, żeby ktoś mógł tak powiedzieć, im więcej się czyta tym lepiej ;D

      Usuń
    3. Ludzi są różni, niestety... :)

      Usuń
  6. zdecydowanie jestem molem książkowym :) i jakoś nie interesuje mnie specjalnie ile kto przeczytał. Jeszcze kilka lat temu faktycznie czytałam dziennie 2-3 książki, teraz czasu mniej, ale nie jest istotne ile. Dla mnie ważne jest żebym zawsze miała książkę na półce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię mieć dużo książek na półce w zapasie, tylko zaś trudno się zdecydować, którą czytać:)

      Usuń
  7. I ja się dołączam do grona moli książkowych:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Z czytaniem bywa u mnie różnie, bo dużo się uczę i nie zawsze mogę sobie pozwolić na spędzenie kilku godzin z interesującą książką. Ale, gdy już się go trochę znajdzie - z przyjemnością oddaję się tej pasji, czasem czytam trzy książki naraz, bo nie mogę się na żadną zdecydować. I nie wyobrażam sobie możliwości, by na półce nie czekała na mnie jakaś nowa lekturka - więc raczej jestem "molem książkowym" ;-) Ze statystykami zaś różnie bywa, osoby zapracowane bądź oddane też innym pasjom mają je trochę mniej imponujące, niż te, które mają trochę więcej wolnego czasu :-) Nie rozumiem ludzi, którzy wytykają innym, że czytają za dużo - dla mnie takie pojęcie po prostu nie istnieje :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też dziwne jest to wytykanie, że ktoś za dużo czyta, ale co zrobić...

      Usuń
  9. 3 książki dziennie? O Matko :) Mi się to jeszcze nie zdarzyło :) Ja to jak w miesiącu tyle przeczytam to jest dobrze, ale mimo wszystko uważam się za mola i mój Mąż też twierdzi, że molem jestem, bo jak wlazę do biblioteki/księgarni to duży problem mam żeby z niej wyjść :)

    Tym co czytają dużo więcej ode mnie nie zazdroszczę, raczej podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mole są na pewno i ja się chyba do nich zaliczam;)
    Uważam, że książki to najlepsi przyjaciele człowieka;)
    Od dziecka zaszywałam się z książką czytając często wbrew temu co jest akurat modne (np. nie sięgnęłam nigdy po Zmierzch czy Pamiętniki Wapmirów). A zazdrość? Czasem się włącza, ale głównie dlatego, że ktoś ma na to więcej czasu:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasem czytam to, co akurat czytają inni, ale często czytam raczej kilka miesięcy po czasie.

      Usuń